Narcyz, a do tego hipnotizing [ MARMOLADA CZYTA ]

nicholson 444

Jack Nicholson jaki jest – wiemy wszyscy. To przekonany (słusznie) o własnym geniuszu narcyz, ukrywający oczy za czarnymi soczewkami wayferererów kontrastujących z uśmiechem, który Joanna Krupa zaklasyfikowałaby do tego z gatunku hipnotizing. Zdobywca niezliczonej ilości najcenniejszych filmowych nagród i najpiękniejszych niewiast globu. Aktor wybitny, który bez mrugnięcia okiem odrzucał role (choćby w „Ojcu Chrzestnym” czy „Wielkim Gatsby”), które jego kolegom przynosiły, coraz bardziej deficytową w Los Angeles, nieśmiertelność.

Jake Gittes, Randle Patrick McMurphy, Garrett Breedlove, Joker itd.

Czy można powiedzieć o Nicholsonie cokolwiek, czego nie wyraził on sam poprzez ponad pięćdziesiąt brawurowych ról? I tak i nie. Wyzwanie podejmuje Marc Eliot (wcześniej autor biografii m.in. Michaela Douglasa i Clinta Eastwooda ). Już na wstępie wciąga on czytelników w niezwykłą grę. Niczym w szwedzkim kryminale, umiejętnie sieje ziarno tajemnicy, by z każdym następnym rozdziałem spokojnie kontrolować poziom napięcia. Mimochodem i jakby gdzieś obok przedstawia nam chłopaka z New Jersey, który od pierwszego oddechu zdawał się być wręcz predestynowany do roli megagwiazdy.

jack n

Autor waży zdania, ani na wers nie popadając w nagminną w przypadku życiorysów hagiografię. Umiejętnie balansuje między analizą sukcesu Nicholsona, a rubryką towarzyską rodem z Pudelka. Zachwyca się aktorem – zachowując jednak potrzebny dystans. Kłania się legendzie, choć ani na moment jej nie kanonizuje. Jak swój bohater umiejętnie łączy treści ważne z komercyjną popisówą.

Przy okazji Eliot opowiada nam historię Hollywood poprzez kolejne role mistrza, które podobnie jak on sam, dyskretnie wypadły już z mainstreamowego obiegu. Kojarzycie „Easy Ridera” wyłącznie z Fondą i Hopperem? Szkoda. Oglądaliście choć jedną polsatowską powtórkę „Honoru Prizzich”? Jeśli nie – żałujcie. Też nie mogliście zabrać się za „Ludzi honoru” przez Toma Cruise’a w obsadzie? Czekajcie cierpliwie na kolejną szansę.

jack n1

Dawno nie czytałem tak precyzyjnie skonstruowanej biografii.

Ciekawej. Stonowanej. Trafionej w punkt.

Lekturę szczególnie poleciłbym Alowi Pacino i Robertowi De Niro, którzy swą klasę od lat rozmieniają na jednocentówki wespół z Robinem Williamsem czy Morganem Freemanem. A Jack pewnie patrzy na to znad basenu i ćmiąc cygaro w szlafroku a’la Hugh Hefner uśmiecha się szyderczo.

Firmowym uśmiechem.

Na jednej z ponad pięćdziesięciu twarzy, którą zechciał nam pokazać.

About these ads

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s